|
|
POEZJA
KÓŁKO ARTYSTYCZNE
TEATR I KABARET
............
Zieleń, ciepła woń żywicy ,
przeplatana z zapachem mchu i leśnego igliwia. Kropla szkląca się na
igle świerku, zakrzepła w bezruchu, zdaje się krzyczeć z radości.
Słońce wstając rozświetla całą połać lasu, w którym obfita
roślinność rozkwita, przy pięknych dźwiękach melodii słowika. Z
biegiem poranka las nabiera kolorów, pięknych barw rdzy, cytryny,
turkusu. Aż chce się żyć i obierać nowe cele, w takim klimacie
egzystować weselej. Dźwięk rozchodzi się rześko w lekkim chłodzie
wstającego dnia. Powabna lekkość mgieł rozpływa się między pięknymi
drzewami, tak posępnie i poważnie pnącym ku słońcu rozłożyste
ramiona. Złoto z zielenią zmieszane otacza świat, promieniując
nieprzerwanie. Tak wieczne by być mogło...
Autor: ALLESSANDRO
............
Rozbity, niczym promyk słońca, w
drżącej na liściu kropli wody. Spadam w otchłań lazurowych oczu
twych głębię. Błogi stan na przemian ze smutkiem zmieszany, tak że
nie wiem czy śmiechem, czy łzami wybuchnę. Sam, pośród gorącej
pustyni uczuć, nie mogąc Odnaleźć drogi zagubionej ratunku wołam!
Lecz nikt nie słyszy...
Autor: ALLESSANDRO
............
Wokół wszechobecny spokój,
niczym nieprzerwany, nie zakłócony choćby na moment. Złoty blask
słońca gorącego, zamieniający błękit morza bezkresnego w turkusowe
piękno. Spokój fal i współgrający z całym światem głos mew,
uradowanych obfitością oceanu. Pośród tej sielanki wyspa o
niewielkiej powierzchni, na niej gorąc plaży się szkli. Palmy pod
ciężarem kokosów wygięte, pele soku życiodajnego, słodkiego nektaru,
którym raczyc mieli się bogowie. A na wyspie prażąc się w hamaku,
leży pierwiastek ludzki, proch człowieczy, któremu dane było wyrwać
się z szarości świata ówczesnego. Otoczenie wciąż piękne, pozwala
ukoić ból, troski i wszystkie udręki duszy nadmiernym tempem życia
wymęczonej. Po głębokich przemyśleniach egzystencjalnych zmęczony
człek usypia.
Autor: ALLESSANDRO
Ratunek
W oceanie samotności , pogrążony w bezradności , płynie ON .
Samotny podróżnik w małej szalupie codzienności ,
skąpany w porannym słońcu , rozświetlającym bezmiar wody
oszałamiającym blaskiem . Nie woła pomocy , ponieważ wie iż takowa nie nadejdzie.
Samotność drąży mózg i skrwawione serce . Zdany na fale i wiatr ,
które kierunek nadają
Zatopiony w rozmyślaniach nad własnym życiem uciekającym jak piasek przez palce .
Płynie w otchłań chmur czarnych , zbierających się na błękitnym niebie . Za późno już by naprawiać błędy , choćby bardzo chciał nic nie zmieni , bo nicość się zbliża . W tym momencie podróżnik klęka , rozpacza , nagle milknie....
Wokół przenikliwa cisza , przerywana tylko trzepotem skrzydeł ważki , pędzącej nad
taflą wody . Nagle z czeluści chmur wyłania się ognista chmura....
Wszystkiemu towarzyszy łopot skrzydeł niczym ptaka olbrzymiego . Wędrowiec przeciera oczy załzawione , nie wierzy w to co mu się przytrafia .
To człek ubrany w kolory tęczy , migotliwy blask roztacza , siedząc na ognistym ptaku te słowa powtarza : ŻYJ JESZCZE NIE CZAS UMIERAĆ !
Bohater nasz pokłony czyni , dziękuje w zachwycie że dana mu jest szansa na nowe życie.
Wybawca przyjaźnie na niego spoziera i na swym ognistym ptaku do DOMU zabiera.
Autor: ALLESSANDRO
Przestrzeń
Stojąc wśród białego puchu , okalającego okoliczne ziemie swym ogromem,
Jedna myśl mój mózg muska , niczym muszka , która w sieci pajęczej trzepoce.
Czy dusza romantyczna ową podłą egzystencję na ziemi wytrzyma?
Ciężka jest droga romantyków , których umysły wyrwane z ram nadanych przez rzeczywistość , ucieczki pragną . Doskonała miłość , idealne romanse , coś
takiego już dziś nie istnieje.. Ważniejszym niż wartości duchowe , stają się
sterty pieniędzy i samochody nowe . Zwykły człowiek mając nawet zdolności
wszelakie , boi się pokazać , gdyż z błotem zmieszany zostanie czym prędzej .
Tempo życia wzrasta: szybki sex , szybkie samochody , szybko coraz prędzej w otchłanie piekielne . Jak na kolejce górskiej już nie ma odwrotu , to jak skok bez spadochronu z samolotu . Ale szukać należy duszy braterskiej , dzięki której pomocy przezwyciężysz klęskę.
To przyjaźń prawdziwa moc ma wielką w świecie ......
Autor: ALLESSANDRO
Samotność
Jestem sam, sam na morzu życia. W małej niczym łupina orzecha łódce,
Pędzę targany wiatrami intryg, złości i nienawiści. DLACZEGO?
Czy na końcu celu dojrzę? On tymczasem lekko frunie niknąc za widnokręgiem,
Jak motyl ulotny . Kropla deszczu spada w otchłań ciemną , a ja rozpędzony
Również rozpadam się na setne cząstki , rozbity o niepowodzenia . PO CO?
Wciąż to pytanie w mej myśli kołacze . By u schyłku życia ktoś łzę uronił za twoim odejściem ? Dla satysfakcji , że dobrym człowiekiem byłeś ? PO TO ?
To przeznaczenie . Niemy krzyk w bezwładnej nicości , usłyszysz płacz dziecka,
Bezradność usztywnia kończyny . Już nie zdążysz , za póżno .
Autor: ALLESSANDRO
Społeczność
Wokół przejmująca cisza! Prezes na krześle swe
zwłoki przegina. Egzekutor krzyczy "spokój" i tak się społeczność
zaczyna. Niczym na sejmie ludzie spory toczą, tak się zapędzili iż
ważne sprawy tu chyba przeoczą. A kto to? siedzi w kącie, zgarbiony
lekko w niebieskim ubraniu, człek co zamiast leczenia wciąż myśli o
ćpaniu. Jak kot gotowy do skoku napięty, czasami też wygląda jak
banan wygięty. Ale twardo dusi wszystko w sobie, a jak Sie go
zapytasz "co z Tobą" nic nie powie. Spowiadaj się! Słychać zewsząd
głosy, a uparty nowicjusz krzyczy w niebogłosy "nie mam z czego".
Jak to? ktoś spyta Ziutek i Gienia już nam powiedzieli iż wszelakie
układy raczyć z Tobą mieli. " Nie czuję" on zapiera się dalej ,
podaj konkretny dowód: z kim, o której, na co, ponieważ "nie
pamiętam" takiego zdarzenia, o którym wcześniej mówił Ziutek, Gienia.
Coraz bardziej się pogrąża, stoi na pozycji z góry już przegranej
mimo to dalej przeczy winie domniemanej. Jakby mógł to adwokata
wynajął by pewnie, ja stojąc z boku cierpliwość swą tracę.
"Egzekutor" wstań sobie bo kółkami Cię uraczę!! Wnet z końca dywanu
cienki głosik rozbrzmiewa po sali, prezes kręć tym! a wnet drugi, no
dobra paliłem na stajni! nie prałem skarpetek 2 razy i uderzyłem
świnkę deską bo nie chciała wejść do boksu swego. Wbijałem wszystkim
oprócz tego! I ciśnienie wnet spadło, chłopak już gotowy by przyjąć
pakiecik pomocy społecznościowy. I tak kręci się społa do czwartej
trzydzieści, aż w końcu atmosfera do końca się wyczyści. I lecim do
przodu uczciwi z zapałem, dla dobra swojego i narodu. Wnet wśród
zamieszania tutaj powstałego, nikt nie zwrócił uwagi na prezesa w
fotelu śpiącego. Morał z tej powiastki trzeba wynieść taki by
uczciwie żyć i za sobą zostawić plecaki!
Autor: ALLESSANDRO
„Dla Ciebie”
Jesteś kwiatem
Snów mych złotych
Pięknym gajem,
Śpiewem ptaków
Jesteś dzisiaj tym – ach, pragnę
Być przy Tobie tu,
Wbrew światu
Autor: Paweł Uraziński
„Kocham Cię”
kocham cię – nad ranem,
w nocy
kocham Cię tu, teraz
kocham Cię też przeszłym wczoraj
kocham jak nadzieja
Kocham głos Twój
Kroki cudne
Włosy, dłonie, oczy
Kocham Cię, cóż, ja poeta
Śnie dziś ust Twych dotyk
Autor: Paweł Uraziński
„Wstydliwe serce”
To lubię, co Ty
W słodkiej malinie – słodycz
I miodność owocowego różu
To lubię co Ty
W kobietach – delikatność
I niewinność zaspanych
Oczu i brwi
To lubię co Ty
W życiu niezgłębionym –
Nieprzewidywalność jego biegu
To lubie co
W człowieku kochałeś –
Jego śmieszną głupotę…
I wstydliwe serce.
Autor: Paweł Uraziński
…
Przyszła mi do głowy
Dzisiaj pewna myśl
Biel kartki białej,
zbłękitniał więc rym
wiersz powstał
z nicości w istnienie
przemienił swą twarz,
wiersz powstał i cóź,
wyszło na jaw – ach, warto dać
mieć cel, chcieć dać
to znaczy żyć,
dać – czyli być
Autor: Paweł Uraziński
„W ogrodzie”
I
W ogrodzie kwiecistych dróg
Słońce na przekór nocy
Rozpromienia i rozświetla
Kolorowe liście rajskich owoców
II
W ogrodzie kwiecistych dróg
Drzewa wysokie i niskie rozsyłają
Nieziemskie formy nieznanych zapachów
W ogrodzie tym nikt
Nie oddycha ustami lecz nosem
Woń ta jest bowiem cudno – radosnym snem
III
W ogrodzie kwiecistych dróg
Wyrosły już krzewy
O długich i gładkich gałązkach,
Których owoce są słodkie jak miód
Wszystkie owoce są też jadalne
IV
W ogrodzie kwiecistych dróg
Brakuje pustyń i arktycznych krain
Trawy są bujniejsze niż w najcudowniejszych oczach
Są jakby tęczą z winnej powłoki
V
W ogrodzie kwiecistych dróg
Rzeki są czystsze od najczystszych tutaj na ziemi
Wszystko tam jest najlepsze i najpiękniejsze
Pięknem, które bardzo trudno sobie wyobrazić
Autor: Paweł Uraziński
„Młody starzec”
I
Na zielonej górze
stanął mędrzec stary
na niebo spojrzał
i księżyc rozjaśnił
rozjaśnił księżyc
a nim słońce wstało
pozrzucał gwiazdy
a gwiazd tych niemało
i ziemia rozbłysła
gdy starzec wnet skinął
i wrzasnął ogień
zadrżało lawiną
a na końcu znak
w niebiosach przeszył
wonią kwiatów
i nastała wojna
początek wystrzałów
II
Na zielonej górze
Stanął mędrzec stary
I znów w niebo spojrzał
I księżyc rozjaśnił
I zaśmiał się księżyc
Uśmiechnął do starca
Oto koniec wojny, poległ winowajca
A starzec radosny
Pojął, że jest młody
Został królem państwa
Miłości i zgody
I tęcze złociste
Rozjaśniły niebo
Na zielonej górze
Pokój – koniec wojny.
Autor: Paweł Uraziński
Czat na stronie!! New!! Kliknij!!
|