|
|
Terapia
Podstawowym założeniem
teoretycznym programu NZOZ MONAR OR w Wyszkowie jest prowadzenie
pracy terapeutycznej z osobami uzależnionymi od substancji
psychoaktywnych oraz umożliwienie im normalnego funkcjonowania
społecznego. Narkomania, jako forma zamierzonego i powtarzanego
wpływu na zmienianie stanów własnej świadomości, nastroju i poglądów
ma wspólne cechy dla wszystkich form narkomanii, ale i znaczne
różnice. Nawet przegląd współczesnych teorii uzależnień unaocznia,
że aby wypracować wspólną teorię uzależnień, należy uwzględniać
uzależnienie od różnych narkotyków oraz różne stadia zaawansowania
nałogu.
Osobowość młodego
polskiego narkomana odznacza się przede wszystkim czymś, co
najprościej ująć, jako 'ubóstwo duchowe', czasami współwystępuje z
nim fizyczne wyniszczenie organizmu. Pacjenci rozpoczynający terapię
w wyszkowskim ośrodku nie potrafią wskazać żadnych zainteresowań z
okresu co najmniej dwóch, trzech lat przed przybyciem do Domu
MONAR-u. Są niewolnikami tych samych obyczajów i nawyków, żyją dość
prostym życiem, prowadzącym w najskrajniejszych przypadkach do
czystej wegetacji.
Śledząc dokładny
przebieg procesu leczenia u poszczególnych pacjentów (a nie
poszczególnych przypadków) bezpośrednio w trakcie terapii, a
następnie monitorując pobyt naszych byłych wychowanków poza
placówką, przekonujemy się, że w pewnym momencie terapii proces
readaptacji staje się zdecydowanie odmienny, uwarunkowany
specyficznymi, indywidualnymi cechami osobowymi. Niejednokrotnie
przekonujemy się, że tak, jak dla każdego pacjenta dobierany jest
indywidualny program pracy terapeutycznej, tak samo określenie
trwania terminu programu nie może być identyczne dla wszystkich
pacjentów. Praca odbywa się z uwzględnieniem osobowości
uzależnionego człowieka, wyznaczanej przez pięć czynników, a
mianowicie: neurotyczność, ekstrawersja, otwartość, ugodowość i
sumienność. Strategia pracy terapeutycznej w wyszkowskim MONARze
uwzględnia osobiste różnice między pacjentami.
Głównie modelem pracy
jest tu
SPOŁECZNOŚĆ TERAPEUTYCZNA
Społeczność to taki symulator , takie małe społeczeństwo, panuje w
nim pewnego rodzaju hierarchia. Funkcjonuje na zasadzie normalnego
społeczeństwa, ze swoimi wymaganiami, prawami i oczekiwaniami, które
przychodzący nowicjusz musi zaakceptować. Oto przykłady naszych
społeczności:
Przyjęciówka nowego pacjenta. Chłopak 24 lata, z rozbitej rodziny,
biorący 8 lat. Brał kompot, który sam produkował. Bardzo zniszczony
psychicznie i fizycznie.
-
Czy wiesz, na
co się decydujesz przychodząc do Monaru?- Padło pytanie z grupy.
-
Oczywiście.
Dojrzałem już do całkowitego zerwania z tym świństwem. Straciłem
przez narkotyki wszystko.
-
No dobrze
stary, ale może przejdziesz do konkretów - powiedział ktoś z
grupy.
-
Do jakich
konkretów? - przecież ja już wszystko powiedziałem.
-
To, co
powiedziałeś mówiłeś pewnie każdemu lekarzowi.
-
Tak -
przyznał się - a o co chodzi, czy mam zmyślać.
-
Nie , powiedz
naprawdę, co straciłeś ćpając.
Zaczął płakać. Mówił o rzeczach strasznych, o tym, że chciał zabić
własne dziecko, opowiadał o swoim upodleniu i o tym, co może być
najgorsze. Łzy dopełniły reszty grupy.
Przyjmujemy go. Tak było. Mówi prawdę.
"No to, co, że tak było, nie jest szczery z nami." - Powiedział
chłopak z dłuższym stażem pobytu w ośrodku - "Ja także czułem, że
coś jest nie tak."
- Dajecie się robić, że głowa boli, nie widzicie że on ma was
głęboko gdzieś? Poparło nas paru innych chłopców . Zaczęliśmy
naciskać go, atakowac. I nagle on się otworzył .
- Tak bardzo chcecie znać prawdę, no to ja wam powiem. W ogóle nie
chcę tu być, chcę przetrwać, bo mam taki układ. Ćpanie mam 100
metrów stąd, pod cegłami. Myślę tylko o tym, żeby wziąć.
"Społeczność jest to grupa ludzi, którzy pomagają sobie
wzajemnie, próbują dotrzeć do wnętrza siebie i odnaleźdź swój cel
życiowy". - BARTEK-Pabianice.
Oto jedna ze społeczności:
Marek Kotański opowiada: Pamiętam dziewczynę, która zaczęła umierać.
Objawem umierania jest chęć brania manifestowana w różny sposób: od
apatii do euforii. Trudno tu ustalić jakąś listę objawów, obawiam
się, że ciężko byłoby ją skonstruować. Trzeba nauczyć się jej po
przez doświadczenia wynikające z obcowania z tymi ludźmi dzień i
noc. A więc dziewczynę chwyciła "chcica" . Zaczęło ją skręcać,
blada, skręcona twarz, drżące ręce, agresja do otoczenia. Walnąłem w
dzwon - jest to sygnał zebrania wszystkich - i gdy już siedzieliśmy
w kręgu, odezwałem się:
-
Powiedz nam,
co chcesz zrobić.
Zaczęła mówić szybko, nieskładnie, chciała wstać i wychodzić.
-
Chwileczkę -
powiedziałem - na odchodnym zetnę ci tylko włosy.Przydadzą mi się
na treskę, przykleję sobie Butaprenem. Wątpliwy dowcip, ale
musiałem przecież cos zrobić.
-
Nie zrobi pan
tego, nie ma pan prawa.
-
W dupie mam
prawo, ja chcę żebyś żyła.
-
Ale ja mam
prawo zrobić to, co zechcę.
-
Oczywiście,
ale przedtem obetnę ci włosy. Potem pójdziesz do prokuratora.
Obciąłem jej piękne włosy przy samej skórze. Tępymi nożyczkami, bo
tylko takie były w ośrodku. Dostała szoku. Dwa dni leżała, płakała i
do nikogo się nie odzywała. Czy żyje? Tak. Jest matką, jest
normalna, cieszy się, że wtedy tak się stało. To świństwo
powstrzymało ją od śmierci. W wielu przypadkach takie społeczności i
drastyczne podejście do człowieka może uratować jego życie.
Życie w naszym ośrodku nie jest schronem, enklawą, a więc znowu
alienacją, lecz jest treningiem przed powrotem do normalności, a
trening ten przetrwają tylko MISTRZOWIE.
Nasz dom jest zorganizowany na zasadach przeciętnego domu, w którym
się mieszka, pracuje, robi zakupy, planuje wydatki, myśli o
przyszłości , wspólnie rozwiązuje codzienne problemy, dużo rozmawia
ze wszystkimi . Społeczność jest rodziną , w której wszyscy działają
dla jej dobra, w której każdy ma swoją rolę i swoje miejsce.
Wszystko ordynuje Zarząd Domu, którego członkowie sprawują
określone funkcje i role. I tak życie rodzinne organizują prezes,
pełniący funkcję ojca, i gospodyni ( gospodarz) domu, która(y)
jest matką.
-
PREZES
- ustala ze wszystkimi, co jeszcze trzeba zrobić, aby zabezpieczyć
dom od strony materialnej, co trzeba kupić, uleprzyć, naprawić czy
wykonać.
-
GOSPODARZ
DOMU
- ogarnia sferę domową, intymności, wyznaczoną przez takie
czynniki jak: czystość, porządek, sprawy związane z kuchnią. Ona
przypomina o zmianie pościeli, podlewaniu kwiatów, świeżych
bukietach na stole w stołówce, ale także o odpowiednim przyjęciu
gości, zrobieniu herbaty choremu koledze. Wszystko jak prawdziwa
mama.
Sferę społeczną związana z pracą organizuje KIEROWNIK PRACY,
który codziennie, na porannej odprawie, przydziela poszczególnym
osobom zajęcia. Praca wykonywana jest przez wszystkich bez wyjątku,
stanowi ona nieodłączny i istotny czynnik procesu stawania się
człowiekiem.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna funkcja, a mianowicie KULTURALNO
- OŚWIATOWY, który zajmuje się zintegrowaniem nas poprzez na
przykład zabawę, granie w piłkę, wyjścia do lasu itp.
Natomiast nad bezpieczeństwem całej grupy i na terenie całego
ośrodka czuwa SOM - "SŁUŻBA OCHRONY MONARU" . Praca w SOMie
uświadamia nam panującą u nas zasadę ograniczonego zaufania, w SOMie
dostrzegamy to, że wszyscy są różni i trzeźwość stwierdza się u
wszystkich bez względu na staż pobytu. SOM ma obowiązek sprawdzania
każdego w ośrodku, o każdej porze dnia i nocy. Nikt lepiej by tego
nie zrobił od nas samych, semici bezbłędnie potrafią wykryć fakt
złamania abstynencji.
Codzienny plan dnia w naszym domu wygląda następująco: wstajemy o
7:00 i o 7:10 biegniemy na zaprawę, aby się dobrze rozbudzić.
Sprzątamy pokoje i jemy śniadanie wspólnie na stołówce. O godzinie
8:00 zaczyna się praca i trwa do godziny 15:00, potem jemy obiad i
od 16:00 do 19:00 zaczyna się integracja np.: oglądamy filmy, gramy
w piłkę. O19:00 jemy kolację, oglądamy 'Wiadomości', a około 21:00
mamy społeczności, na których rozważamy sprawy, o 22:00 jest cisza
nocna. Rozkład dnia jest tak rozplanowany, aby czas leciał
przyjemnie i przy współpracy, dlatego dni, miesiące lecą tu
nieubłagalnie szybko.
Czat na stronie!! New!! Kliknij!!
|