|
|
TERAPIA
KONTAKTEM Z KONIEM
Konie pełnią bardzo ważną rolę, determinując w dzień i w nocy
funkcjonowanie społeczności terapeutycznej. Dlatego też podstawową
formą hipoterapii realizowaną na terenie Ośrodka jest tzw. terapia
kontaktem z koniem. Istotą tej terapii jest emocjonalny kontakt
pacjenta z koniem, sytuacja terapeutyczna, a nie sama jazda (pacjent
może w ogóle nie siedzieć na koniu, wystarczy, że przebywa w jego
bliskiej obecności). Powszechnie, forma ta z powodzeniem stosowana
jest u pacjentów ze znacznym i głębokim upośledzeniem umysłowym,
cechami autystycznymi - więc, co jest najistotniejsze w przypadku
klientów ZOZ MONAR OR w Wyszkowie, różnorodnymi zaburzeniami
psychicznymi. Zmiana stajenna, wstająca każdego dnia nieco wcześniej
od pozostałych członków społeczności, zajmuje się sprzątaniem stajni
(co dwa, trzy dni u wszystkich koni wymieniana jest słoma w boksach,
stajnia i jej okolice zamiatane są kilka razy dziennie), zadawaniem
paszy (konie otrzymują regularnie trzy razy dziennie posiłek,
dostosowany indywidualnie dla potrzeb każdego zwierzęcia),
czyszczeniem koni (zarówno sierści, jak i kopyt) oraz utrzymywaniem
w należytym stanie sprzętu jeździeckiego. Wychowankowie w ramach
zmiany stajennej zobligowani są również do wnikliwej obserwacji
zachowań czterokopytnych, wynikającej z troski o zdrowie koni.
Pacjenci podczas całodziennych zajęć stajennych uczą się również
podstawowej pracy z koniem, tzn. przygotowywaniem go do jazdy. Od
drobiazgowego czyszczenia, a następnie zakładania kantaru, ogłowia,
czy siodła, aż do bardzo odpowiedzialnej pracy z koniem na lonży.
Młodzi ludzie nawiązują wtedy pierwsze kontakty z czterokopytnymi,
poznają ich zachowanie i nawyki. Osoba uzależniona żyje w
chaotycznych relacjach z otoczeniem, dodatkowo ma małą świadomość
tego faktu, więc cierpi. Z przyczyny przebytych urazów tworzy sobie
pewne określone strategie pomocnicze. Tłumi, odsuwa daleko od siebie
to, czego nie akceptuje lub szuka schronienia we własnym świecie.
Dlatego nasunął się pomysł nawiązania kontaktu za pomocą zwierzęcia,
konkretnie konia. Konie wymagają olbrzymiego zaangażowania ze strony
osób, które się nimi opiekują. Regularne pory karmienia, czyszczenia
sierści, kopyt, boksów w których żyją, determinują życie całej
wyszkowskiej społeczności terapeutycznej. Dokonując najróżniejszych
wyborów co do organizacji kolejnych dni życia ośrodka, zarząd
społeczności terapeutycznej musi borykać się z potrzebami żywych,
czterokopytnych istot. Realizacji tych potrzeb nie sposób odsunąć na
plan dalszy. Konie posiadają bowiem bardzo wrażliwe przewody
pokarmowe, więc nierzadko bywa tak, że nieświeże siano lub nadgniły
owies zaszkodzą któremuś z nich, a wtedy niezbędna jest szybka
reakcja społeczności (leczenie kolki końskiej polega przede
wszystkim na lonżowaniu konia lub długich spacerach z nim po padoku,
żeby koń "rozchodził" to co zjadł - bywa tak czasami, że trzeba to
robić całą noc). Syzyfową pracą wydaje się również czyszczenie
sierści. Rozradowane i czujące się bezpiecznie w ośrodku konie
wybiegają na swoje padoki i szukają największych kałuż, by móc się
wytarzać i zniweczyć żmudną pracę zmiany stajennej. Sytuacje te uczą
młodych ludzi cierpliwości i pokory, a zarazem zbliżają pacjentów do
koni, uczą osoby uzależnione rozróżniania i tolerowania
indywidualnych cech żywych istot. Olbrzymią rolę odgrywają tutaj
wychowawcy i instruktorzy jazdy konnej, ucząc pacjentów "języka",
którym porozumiewają się konie i poprzez który wyrażają swoje
emocje, takie, jak gniew, strach i zadowolenie. Co więcej, takiego
samego języka oczekują od nas konie. "Konie potrafią czytać z ludzi
jak z książki. Bądźcie świadomi waszej mowy ciała, mimiki i
zamiarów, tak byście mogli nauczyć waszego konia, żeby odczytywał
wasze działania i intencje i wiedział, kiedy powinien być
zaniepokojony, a kiedy nie. Koń potrzebuje przywódcy - spokojnego,
opanowanego, skupionego. To naszym zadaniem jest nauczyć się być
takim przywódcą dla naszego konia i, co ważniejsze, być jego
nauczycielem" Tymczasem nieodłączną cechą współczesnej narkomanii
jest mitomania. Trudno weryfikowalne historie opowiadane w czasie
spotkań społeczności utrudniają terapeutom właściwą diagnozę,
społeczności terapeutycznej uniemożliwiają właściwą pracę z
pacjentem. "Wyszkowskim koniom, nawet kucykom, takie historie nie
imponują. Dla nich ważne są proste komunikaty, jak podanie wiadra
wody. Kiedy nowy pacjent ma wyprowadzić zwierzę na wybieg, okazuje
się to trudne. Bo ma to zrobić na trzeźwo. Po raz pierwszy od wielu
lat z głową wolną od chemii. Większość się boi. Drżą ręce i nogi, a
koń czeka. I zapamiętuje". Konie są zwierzętami stadnymi i stanowią
dla pacjentów wspaniały wzór organizacji życia społecznego. Młody
człowiek, wchodząc w interakcje z rzeczywistością społeczną,
nierzadko napotyka na liczne trudności z objęciem jej złożoności i
specyfiki. Są to również bardzo częste przyczyny narkomanii.
Nierzadko problem wynika z braku zrozumienia podstawowych relacji
społecznych i bezradnemu buntowi młodego człowieka przeciwko nim. "-
Byłem straszliwie agresywny - mówi targając do boksu kuców wiadro
wody. Pod koszulką prężą się mięśnie wyćwiczone dzięki sportom
walki. Kiedy był w ciągu, nie trenował. Najważniejsze od kilku
miesięcy są dla Piotrka konie. Po drodze zatrzymuje się przed
stanowiskiem Czekolady i woła - No chooodź. Po chwili z ciemności
wynurzają się wspaniałe oczy potężnie zbudowanej klaczy, która
nauczyła Piotra, skąd się w człowieku bierze agresja. - Kiedy koń
tuli uszy i gryzie, to znaczy, że czuje strach. Nie robi tego
złośliwie, ale dlatego, że się boi - tłumaczy Piotrek. On też gryzł
ludzi. Ale w innym sensie. Teraz głośno mówi o uczuciach" Pacjenci
uczestniczący w projekcie hipoterapii ponad pół roku wprowadzają w
stajenne obowiązki tych, którzy rozpoczynają terapię. Stają się
autentycznym wzorem poprzez swoją umiejętność spokojnego i
swobodnego sprowadzenia samemu z padoku konia, którego nie mogło
zagonić do stajni pięciu innych pacjentów. Bo praca w ręku jest
czymś więcej, niż tylko przeprowadzeniem konia z jednego punktu do
drugiego i wymaga rozwoju wielu psychicznych umiejętności zarówno od
konia, jak i od osoby go prowadzącej. Zauważalne jest wśród
wychowanków ośrodka, ze wraz z obniżaniem się poziomu lęku, wzrasta
wśród nich zainteresowanie zachowaniem koni, chęcią pracy z nimi.
Staramy się, aby na terenie ośrodka pojawiali się różnorodni,
oryginalni przedstawiciele wszystkich końskich ras - zarówno
gorącokrwistych, jak i zimnokrwistych. Do najoryginalniejszych koni,
jakie do nas zawitały w samym 2002 roku, należą m.in. ogier rasy
american quarter horse o imieniu "Miles o Rima Roleski", srokaty
ogier rasy Clydesdale - "Royal Command" (największy koń w Polsce)
oraz "Czakra", klacz pełnej krwi angielskiej ze Stadniny Koni
Krasne. Jedną z form kontaktu z koniem w ośrodku jest organizowanie
wycieczek do okolicznych stajni, gdzie wychowankowie wyszkowskiego
MONARu mogą konfrontować swoją wiedzę o koniach, podpatrywać inne
metody pracy z czterokopytnymi, a przede wszystkim nawiązywać nowe
kontakty międzyludzkie. Owocuje to ścisłą współpracą ze stajniami
zarówno z rodzimego powiatu wyszkowskiego, ale również powiatów
sąsiednich - węgrowskiego i ostrowskiego. Motywujący do angażowania
się w program hipoterapii okazał się również udział pacjentów, jako
widzów, w regionalnych i ogólnopolskich imprezach jeździeckich,
takich jak Św. Mikołaj Konny 2001, czyli Gwiazdkowy festyn koński, a
w tym międzynarodowe halowe zawody jeździeckie CSI-B w skokach na
Hali Torwaru w Warszawie w grudniu 2001 r., "Hippica Varsovia 2002"
- Drugie Międzynarodowe Targi Hipologiczne i Łowieckie - Służewiec
Tory Wyścigów Konnych w Warszawie w kwietniu 2002 r. (wychowankowie
oraz pracownicy odwiedzili między innymi stoisko Oddziału
Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego oraz
przyglądali się dwóm pokazom zajęć hipoterapeutycznych dla
zwiedzających targi) oraz Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim -
"XXIV Narodowy Pokaz Koni Arabskich Czystej Krwi" w lipcu 2002 roku.
Konie to jednak nie tylko jeździectwo, dlatego też nasi pacjenci
uczestniczą w championatach ogierów oraz prezentacjach ogierów
różnych ras, w tym koni zimnokrwistych (tzw. pociągowych) w Stadzie
Ogierów w Łącku, woj. mazowieckie. Niektórzy spośród wychowanków
ośrodka przyglądają się różnorodnym próbom selekcyjnym, obserwują
pracowników Polskiego Związku Hodowców Koni w licencji ogierów,
rejestracji klaczy, przeglądach młodzieży i opisie źrebiąt.
HIPOTERAPIA
DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Od 2000 roku prowadzone są na terenie Stajni MONAR w Wyszkowie
zajęcia hipoterapeutyczne z niepełnosprawnymi dziećmi (w okolicach
powiatu wyszkowskiego jest około dwustu takich dzieci), skupionymi w
Dziennym Centrum Aktywności przy Polskim Stowarzyszeniu na Rzecz
Osób Upośledzonych Umysłowo - Koło w Wyszkowie. Spotkania
zorganizowane odbywają się jeden dzień w tygodniu i uczestniczy w
nich kilkudziesięcioro dzieci niepełnosprawnych. Ponadto, niektórzy
rodzice przyjeżdżają wraz z dziećmi indywidualnie. W terapii dzieci,
w ramach której ZOZ MONAR OR bezpłatnie udostępnia konie i teren,
uczestniczą również wychowankowie Domu MONARu w Wyszkowie, jako
osoby towarzyszące i pomagające dzieciom. Pacjenci bardzo
emocjonalnie traktują kontakt zarówno z pełnosprawnymi, jak i
niepełnosprawnymi dziećmi, które bez zahamowań akceptują ich
obecność z uśmiechem na ustach lub na odwrót, odrzucają poprzez
głośny płacz. Koń wymusza bowiem bliskość fizyczną. Odizolowane, na
ogół pełne niechęci do świata i ludzi osoby uzależnione, przełamują
się poprzez bliskość niepełnosprawnych dzieci, często bardzo chętnie
uczestniczą w ich hipoterapii. "- Dzięki terapii nasze dzieci
otworzyły się na ludzi. W MONARZE czujemy się jak u siebie. Pacjenci
są wyjątkowo życzliwi, serdeczni, a nasze dzieci czują się
akceptowane - mówi Urszula Mikołajczyk, przewodnicząca Polskiego
Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Wyszkowie.
Monarowcy, którzy założyli grupę teatralną, współpracują z podobną
grupą w DCA. Uczestniczą jako wolontariusze w zajęciach z dziećmi. -
Hipoterapia jest bardzo kosztowna, a my korzystamy z niej w ośrodku
bezpłatnie - mówi Wioletta Torbicz-Rawska, kierownik DCA. - Zawsze
możemy liczyć na pomoc MONAR- u, gdy potrzebny nam samochód do
transportu, gdy brakuje terapeuty." Doświadczenia z hipoterapii
dzieci upośledzonych na terenie ośrodka doprowadziły kadrę
terapeutyczną ZOZ MONAR OR w Wyszkowie do wniosku, że kontakt osób
uzależnionych od środków psychoaktywnych z osobami niepełnosprawnymi
umysłowo i fizycznie może być bardzo ważny z terapeutycznego punktu
widzenia i przynosić niezwykłe korzyści. Na przełomie czerwca i
lipca 2002 roku, pracownicy i pacjenci wyszkowskiego ośrodka wsparli
bezpłatnie zajęciami hipoterapii dzieci z Poradni Medyczno -
Rehabilitacyjnej "Salus Puerorum", podczas zorganizowanego dla nich
w Nadliwiu k/Wyszkowa turnusu rehabilitacyjnego. Od pewnego czasu
pacjenci po kilkumiesięcznej terapii pracują również jako
wolontariusze w Dziennym Centrum Aktywności, mając tam bezpośredni
kontakt zarówno z młodymi, jak również ludźmi niepełnosprawnymi w
podeszłym wieku. Wychowankowie ośrodka uczestniczą również w
programie "Wolontariusz" Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w
Wyszkowie. Właśnie społeczność terapeutyczna wyszkowskiego MONARu
jako jedyna instytucja nagrodzona została przez wyszkowski OPS
dyplomem uznania oraz medalem w Dniu Wolontariusza, 5 grudnia 2002
roku.
aaaaa
WIZYTA SIOSTRY
CHIARY
We wrześniu 2003 mieliśmy zaszczyt gościć w ośrodku MONAR w
Wyszkowie wybitną hipoterapeutkę i franciszkankę, siostrę Chiare
Hatton - Hall. Doświadczenie, zaangażowanie w pracę
hipoterapeutyczną oraz autentyczną miłość do ludzi i koni urzekła
nas i zdopingowała do dalszych działań terapeutycznych ze wsparciem
koni. A oto wypowiedź siostry Chiary na temat naszego ośrodka,
przytoczona przez lokalną prasę:
"To niesamowite miejsce. Wykorzystanie koni w terapii narkomanów
to Pwietny pomysł, z którym jeszcze się nigdzie nie spotkałam, a
podróżuję po całym świecie. Konie mają terapeutyczną moc"
Czat na stronie!! New!! Kliknij!!
|